Przymusowe leczenie alkoholizmu

alkoholiczka

Już miała dosyć, ciągłe picie rodziców odbierało Jej chęć życia. Zdecydowała, że rozpocznie procedurę leczenia przymusowego. Udałą się do Gminnej Komisji ds Rozwiązywania Problemów alkoholowych. Na miejscu pan przewodniczący sprawiał wrażenie znudzonego i zdenerwowanego Jej obecnością. Robił wszystko aby nie zająć się sprawą. Wygadywał głupoty, ze uzależniony musi chcieć się leczyć. Że leczenie przymusowe jest nieskuteczne. Że jak alkoholik osiągnie dno sam poprosi o pomoc. Miał gdzieś Jej osobę. Nie interesował go rozpad rodziny, niemożliwość funkcjonowania. Powtarzał, że alkoholizm to ciężka choroba. Nawet wyraźne zadanie wszczęcia procedury leczenia przymusowego nie robiło na nim wrażenia. Powtarzał swoje jak mantrę. Wszystko aby nic nie zrobić. Dziwił Ją fakt, ze ten człowiek jest Kierownikiem Poradni Terapii Uzależnień przy referencyjnej polskiej placówce psychiatrycznej. Zdawała sobie sprawę, ze w tej Komisji odwala fuchę, ale tak oficjalnie „olewać” interesanta. Nabrała przekonania, że Ci „terapeuci” robią to tylko dla kasy. Naprawdę mają gdzieś sprawy uzależnionych, nie wykonują nawet swych podstawowych obowiązków. W końcu nie są obciążeni żadną odpowiedzialnością. Cały ten system „psychoterapii uzależnień” fundowany z publicznych środków służy tylko kilku cwaniaczkom terapeutom. Wyciągają miliardy złotówek z Państwowej puli i rosną jak pączki. Skuteczność zero, zaangażowanie zero, odpowiedzialność zero. Tylko się wymądrzają. Utwierdziło Ją to tylko w przekonaniu, ze do niczego się nie nadaje, Ojciec miał rację, to Jej wina, że On pije.

Otóż przeglądając internet a ściśle mówiąc serwisy poświęcone chorobie alkoholowej, przeczytałam informację o nowym specyfiku, leku który ma wpływać na apetyt na alkohol u osób uzależnionych. Mój mąż pije od lat, podejmował leczenie odwykowe, zaangażował się w AA. Kończył programy terapeutyczne. Powiem szczerze, uważam, że w jego przypadku działania te nie są skuteczne.  Co prawda nie spotkałam jeszcze osoby która korzysta z tej formy leczenia, jednak znajomi, którzy przyjmowali lub przyjmują Naltrexon, potwierdzają jego skuteczność. Więc jeżeli ktoś z was ma jakieś informacje o Selincro, jego bezpieczeństwie, tolerancji, proszę o kontakt, lub wpis w postaci komentarza.

Trochę przeraża mnie cena leku, mój mąż pije przewlekle więc wydatek ok. 600 złotych w miesiącu to dla mnie dużo. On sam jakoś potrafi uzbierać na alkohol, natomiast leczenie musiałabym pokryć z własnej kieszeni. A niestety nasza rodzina przez nałóg brzydszej połowy jest zubożała. Naltrexon kosztował w tamtym roku ok. 200 złotych, teraz chyba 300 więc różnice w cenie są znaczne bo dwukrotne. Z tego co widzę działanie tych leków jest bardzo podobne lub nawet takie same.

Dla alkoholików ta propozycja też powinna wyglądać zachęcająco, ponieważ nie muszą zachowywać bezwzględnej abstynencji jak w przypadku leczenia Disulfiramem (Esperal lub Anticol). Wię chyba zgodę męża na terapię zdobędę bez większych trudności.

Teraz tylko wypada udać się do psychiatry lub lekarza w Poradni Leczenia Uzależnień, niech go zbada i ewentualnie przepisze receptę.Mam nadzieję, że mniej czasu spędzę na tłumaczeniu lekarzowi o co nam chodzi niż na namowach męża, niestety wiedza niektórych lekarzy o nowych sposobach leczenia jest niewielka. Większość szczególnie starszych zatrzymała się na poziomie AA lub „psychoterapii”.

W życiu bywa różnie, każdy to zrozumie, jednak nałogu alkoholowego nie powinno się ignorować. Należy bezzwłocznie udać się o pomoc, np. do ośrodka leczenia uzależnienia od alkoholu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *